Our Blog

Barbara Sadowska (1940-1986) - Totem

Którędy pójdą dzicy święci
bo przecież swoje święto święcić
nie byle dokąd

Królowie
kamień węgielny rozmnożyć
szwoleżer z koniem - w piach

Odwyknę kiedyś aż do końca
od siebie ciebie ich
porozrzucana z dnia na dzień

Tylko najpierw
Którędy pójdą dzicy święci
bo przecież swoje święto święcić
nie byle dokąd

A iść
to po drodze i nagroda jest
któraś rozpięta boleść


Wiersz, który powraca. Wiersz rzucony w niepamięć. Szary jak błoto wbite w trotuar na Placu Gwiezdnych Defilad. Wbity w niepamięć tłumu. Zapłakane oczy....


fot: Erazm Ciołek

BASIA SADOWSKA (1940-1986)

Jej poezja była niejako encefalografem, zapisującym obrazy mózgu i poszarpanego serca.

- Pamiętam, jak, znalezione przypadkiem, pęknięte jajko rybitwy wywołało u Barbary niespodziewany wstrząs, długo, długo nie mogła się po tym uspokoić. Wśród niewielu skorupek widoczny był mały prawie przezroczysty ptaszek, doskonale widać było serce, układ kostny i naczyniowy, ptaszek te, owo pisklę niedowyklute, było przeraźliwie prześwietlone, było jak gdyby zatrzymaną absolutną świadomością. […] Pomyślałem wtedy, że poezja Barbary, jej każdy wiersz jest takim, tyle że żywym i dorosłym, ptakiem zatrzymanej świadomości, ptakiem prześwietlonym przez dociekliwość poetki. - wspominał Janusz Żernicki.

Barbara Sadowska urodziła się 24 lutego 1940 roku w Paryżu. Zmarła 1 października 1986 w Warszawie. Ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych. W młodym wieku fascynowała się sztuką naiwną. Zadebiutowała w 1957 na łamach tygodnika „Nowa Kultura” wierszem pt. „Matka”. W 1958 rozpoczęła współpracę z dwutygodnikiem „Współczesność”. Rok później ukazał się jej pierwszy tom turpistycznej poezji „Zerwane druty”.

W 1960 roku poetka związała się z Orientacją Poetycką Hybrydy. Kolejny zbiór wierszy „Nad ogniem” ukazał się trzy lata po pierwszym, zawierał wiersze bardziej stabilne i opisowe, w precyzyjny sposób oddające niepokój. Rok później stała się Członkinią Związku Literatów Polskich. W tym roku również przyszło na świat jej jedyne dziecko – Grzegorz Przemyk.

Kolejne tomiki wierszy to: „Nie możesz na mnie liczyć, nie będę się bronić” (1972), „Moje” (1974), „Stupor” (1981). Drukowała w piśmie literacko-artystycznym „Orientacja”, w antologiach: „Za progiem wyboru”, „Post scriptum”, „Wnętrze świata” oraz „Generacje”.

Współpracowała z „Solidarnością”, Prymasowskim Komitetem Pomocy, brała udział w warszawskich Tygodniach Kultury Chrześcijańskiej (1978-1979).

1 maja 1983 roku została aresztowana razem z synem i przetrzymywana w areszcie 48 godzin, później pobito ją na terenie kościoła św. Marcina w Warszawie. Jej syn Grzegorz został bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy milicji na komendzie przy ulicy Jezuickiej.

W swoim kolejnym tomiku „Słodko być dzieckiem Boga” (1987) napisała:
na skrawku papieru
obrażam
prokuraturę
sąd
i rząd
dzieckiem
którego nigdy
nie uda
wam się zabić
”,

mój syn Grześ
nie ma dla was nigdy
twarzy waszych dzieci
”,

wydzierając dziecko
wziąłeś mnie w swe ramiona
boję się spojrzeć
w Twoją Twarz
”,

a jednocześnie próbowała wyrazić absurdalną dynamikę miłości

moja modlitwa
we wszystkich językach świata
we wszystkich świątyniach świata
moja modlitwa
naga
poobijana
ćma
na najwyższym
witrażu
gorejącego krzaku
”.


Jej życie było tożsame z cierpieniem. Jednak pomimo bólu (śmierć syna, matki, trepanacja czaszki) nigdy nie zapomniała o drugim człowieku. To przez cierpienia innych przedzierały się jej kolejne słowa. „…Jej poezja z miłości i bólu powstawała, każde słowo potem – to niewypowiedziany ból, bo jakże Słowo jest możliwe do zapisania Bólu?” („Życie jak rdza”, Jerzy Koperski)

Zmarła 1 października 1986 roku w Warszawie. „Pamiętam pogrzeb Sadowskiej w kościele Stanisława kostki na Żoliborzu. Był manifestacją narodową. […] Grób stale zarzucany jest kwiatami w listopadowym Dniu Zmarłych.” (Jan Twardowski) Od 1988 przyznawana jest nagroda literacka jej imienia.

Poezja Barbary Sadowskiej była poezją krajobrazu wewnętrznego, zanurzającą się pod powierzchnię faktu, naoczności, „sytuacji lirycznie niewymiernej już na poziomie zwyczajnej realności” („Zjawa realna”), progu estetycznego. „Poezja ta nie opisuje, nie pisze glos, nie wyraża w końcu; poezja Barbary jest zapisem myślenia o przeżyciu doznanym lub doznawanym, myślenia stwarzającego wrażenia ‘dziania się wiersza’ podczas czytania, myślenie z całą logiczno-poetycką misterią cyzelowanego, będącego jakimś wewnętrznym rozpisanym na różne pokłady świadomości i różne stany psychiczne wściekłym dialogiem.

[…] Charakterystyczna jest składnia stosowana w tej poezji, anakoluty, inwersje, terror metonimii i synekdochy, niegramatyczności zamierzone i uparte (często natrętne), wtrącania i aluzje, wiele, wiele aluzji i korespondencji. Charakterystyczny jest także brak jakiegoś określonego schematu kompozycyjnego wiersza. Charakterystyczną jest wreszcie wyobraźnia, w niej prymat metafor pojęciowych nad metaforą wizualną, albo też znakomite uzupełnienie się obydwu tych rodzajów obrazów poetyckich. Rytmika Sadowskiej różnorodna, dyktowana bądź to poprze syntaksę bądź też, co częściej, zmienny jej nurt dyktowany jest potrzebę dialogu.” - pisze Janusz Żernicki w „Antologia – ‘Post scriptum".

„Pozwól mi zapomnieć, ty bolisz – mój mózg
Zanim zgaśniesz ziemia, pozwól ciało oje
Nie żegnaj swych kości bo nie są podwoje
Wracasz przecież do ziemi, kto się z tobą zrósł.”
(„Hiena na brata”)

„W czaszce jak w potrzasku ulęgłam się sobie.
Skupiona do krwi – tej organizacji jednego z wielu udziałów…
Jestem – miejsce rodziców pierzchających przed nie wiem.
Jestem zbieg natury – schron energii daremnej”
(„Krwioobieg”)

Małgorzata Glinicka Źródło.: „Otwarte niebo, wieczny sen” (wybór wierszy dokonany przez Magdalenę Koperską); „Zjawa realna. Antologia poezji lat sześćdziesiątych

3 komentarze:

Roman pisze...

Jej poezja niczego nie wyraża. W swojej poezji widzi tylko dzisiaj, nie dostrzega przyszłości. W jej poezji jest tylko Ja i tylko Ja.

Anonimowy pisze...

Wie Pan - akurat to, czy poezja Sadowskiej coś wyraża czy czegoś nie wyraża jest - podobnie jak cała poezja - odczuciem subiektywnym. I dziwię się takiemu Pańskiemu stwierdzeniu, że jest w niej Ja. Niech mi pan pokaże taką poezję w której nie ma Ja Poety, no może za wyjątkiem tej spod znaku sierpa i młota.

jozefbiega pisze...

dzięki za poezje autorce chwała jej

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów motywu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.