Our Blog

Marek Karewicz - music photographer



"Uwielbia piwko, nie znosi idiotów i odzierania życia z intymności w systemie papparazich ...." Jazz Forum 3/98

Marek A. Karewicz, artysta fotografik, Członek ZPAF odznaczony honorowym Tytułem FIAP. Dziennikarz muzyczny, autor radiowy i telewizyjny, działacz Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, organizator życia jazzowego, komentator i prezenter muzyki jazzowej. Zgromadził archiwum, liczące ok. dwóch milionów egzemplarzy, w którym ukryta jest cała historia polskiego jazzu i panteon największych sław. Archiwum Marka Karewicza, to chyba największy w Europie gwiazdozbiór stworzony ręką jednego człowieka. Świat ludzi jazzu, w kraju i poza jego granicami, z całą Europą i Stanami Zjednoczonymi włącznie. Autor ok. 1500 okładek płytowych - m.in. serii "Polski Jazz" oraz uznanej za najlepszą w 50-leciu okładki "Blues Breakout".


Breakout

... w młodości brałem udział w realizacji siedemnastu filmów. Jako operator przez pewien czas współ-pracowałem w "Warszawską Spół- dzielnią Filmową" oraz z telewizją. To był kołchoz, w którym królowała odpowiedzialność zbiorowa. Zrezygnowałem, jako że film w ogóle nie stwarza możliwości samodzielnej pracy: na planie zawsze obecne są sekretarki, aktorki, tabun pracowników technicznych...

A ja jestem indywidualistą, chodzę własnymi ścieżkami.


Czerwone Gitary

... na trąbce i kontrabasie przestałem grać, bo byłem za słabym muzykiem. Na szczęście dla kultury polskiej wcześnie to zrozumiałem. W momencie, gdy po raz pierwszy w studiu radiowym nagrano moją twórczość artystyczną - przestałem działać w tym zawodzie. W podjęciu takiej decyzji dopomógł mi Leopold Tyrmand, który - porównując moje zdjęcia z grą na trąbce - poradził mi, abym raczej zajął się fotografowaniem.

... specjalizuję się w jazzie. Projektuję okładki płytowe. Mam ich już 1500. Jeśli chodzi o fotografowanie muzyków, to faktem jest, że w Europie nie mam prawie żadnej konkurencji. Uważam, że czasy Leonardów da Vinci dawno się skończyły: myli się ten, kto uważa, że potrafi sfotografować dobrze wszystko. Tylko specjalizacja może ustawić człowieka na pewnym poziomie w gronie artystów.


Dwa Plus Jeden (2+1)

... być może jednym z ważniejszych powodów ścisłego trzymania się tematyki muzycznej w dziedzinie fotografii są moje rozliczne zainteresowania. Jestem disc jokeyem w warszawskim "Remoncie", podobno należę do czołówki specjalistów w zakresie organizowania dużych "markowych" balów, dobrze znam się na tańcu i muzyce rozrywkowej, trochę piszę. Nie umiem liczyć, więc nie ma mowy o tym, żebym mógł być Leonardem.

... moją mocniejszą stronę - jeśli chodzi o fotografię - stanowi doradztwo. Kiedy przychodzi do mnie młody człowiek z zestawem zdjęć, to jestem mu w stanie powiedzieć, co ma zrobić, żeby jego fotografia była lepsza. Sam uczyłem się kompozycji w Liceum fotograficznym na ul. Spokojnej w Warszawie u Mariana Dederki. Korygował on zdjęcia w sposób idealny: brał nożyczki, ciął i powstawała wspaniała fotografia, a jej autorowi wcześniej nawet do głowy nie przyszło, że taki może być efekt końcowy.


Mira Kubasińska

... nie sfotografowałem jednego wielkiego faceta jazzu. Największego. Louisa Amstronga. Wciąż mi się wydawało, że jeszcze mam czas. Myślałem: przecież przyjedzie do Polski, bo odwiedził Węgry, Czechosłowację, to go sfotografuję. Nie przyjechał. To poważny brak w moim archiwum.

... największą satysfakcję sprawiło mi zaproszenie Milesa Davisa. Był już bardzo chory na AIDS, widział, że jego dni są policzone. Odbywał ostatnią trasę koncertową i poprosił, bym towarzyszył mu w niej z aparatem. Docenił, że kiedyś zrobiłem mu zdjęcie, które stało się wizytówką i o którym mówił, że jest "Great". W swoją trasę koncertową zaprosił mnie też Ray Charles, który nigdy moich zdjęć nie widział, bo był niewidomy, ale słyszał o mnie i ufał mi. Szkoda tylko, że to uznanie przychodzi tak późno...


Tropicale Tahiti Granda Banda

... nie mam żadnej techniki, którą lubię lub popieram. Dopasowuję je za każdym razem do potrzeb konkretnej pracy, materiału wyjściowego itp. Myślę, że dobrze wiem, jak należy fotografię wykorzystywać w grafice. Nie przykładam specjalnej wagi do sprzętu - nie mam szalenie nowoczesnych aparatów, natomiast zawsze pracuję na dobrych filmach, dobrych wywoływaczach, dobrych papierach. Sam potrafię zrobić film i papier, sporządzić wywoływacz. Jestem chyba lepszym laborantem niż fotografem. W swojej pracowni stosuję np. wielokrotne ekspozycje - nie tylko negatywowe, ale i pozytywowo-negatywowe - jest trochę wkopiowań laboratoryjnych. Generalnie rzecz biorąc, wielki świat rock-and-rolla fotografuję wyłącznie w kolorze, natomiast w dalszym ciągu jazz robię przede wszystkim w czerni i bieli.

... jazz to sztuka XX wieku. Międzynarodowy język, którym porozumiewają się ludzie na całym świecie.


Andrzej Kurylewicz


Sława Przybylska


Novi Singers


Maryla Rodowicz i jej zespół


Test


Krzysztof Klenczon


Adam Makowicz

Marek Karewicz has over two million negatives on the theme of music and his archives contain the history of Polish jazz nad good part of Polish popular music. The photographer has been documenting Polish jazz since mid 1950s, as well as jazz greats participating in European Jazz festivales. Karewicz forte is the portrait Polish music critic Roman Waschko has noted that Karewicz does not go after the cheap effect, but concentrates solely on the concert and captures the artist's most charakteristic traits or the culminating moment of the performance. The effect of his work is to freeze forever the pictures of the musisian with his intrument, his face, expression, whims and flourish.Karewicz, often accompanying artists on the concert circuit, had the oppotunity to take his camera along on Miles Davis' last concert tour, Ray Charles, although he cannot see his work, heard praise from others and invited him to travel along to document his concerts in Europe.Karewicz regrets that the only one giant of jazz he hed not been able to photographe was Louis "Satchmo" Amstrong. (european review)

4 komentarze:

fonoteka pisze...

Wielki człowiek ... człowiek sobie nie do końca zdaje sprawe na ilu okładkach można podziwiać jego foty ... i nie tylko okładkach. Klasyk.

Anonimowy pisze...

No, jakieś dwa miliony negatywów w archiwum oraz pięćset okładek płytowych Polskich wykonawców. To chyba przy okazji rekord, w dzisiejszych czasach, nie do pobicia :)

Pana Marka można spotkać (w miarę) regularnie, wieczorami w klubie jazzowym "Tygmont" od pon. do pt.
Bywa tam całkiem często choć z powodu złego stanu zdrowia coraz rzadziej.

O ile wiem, chętnie opowiada o swoich przygodach. Szczególnie, paniom, które często koło niego zasiadają. 73 lata a ciągle obok zapalonych (sztuką ;)) 20-stek :)))

Anonimowy pisze...

Marek uczyłeś mnie fotografii w Pałacu kultury 1961 -1965

Bardzo duzo sie nauczyłem iod ciebie w ciemni ...

Bartek pisze...

Świetny artykuł. Dziękuję bardzo za przybliżenie sylwetki tak interesującego artysty. Chciałbym być jego uczniem ...
Pozdrawiam

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów motywu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.