Our Blog

Simone Weil (1909-1943)



"To człowiek się rodzi, by jęczeć,
jak iskra, by wznieść się w górę."
Księga Hioba

Mówić dziś będziemy o kobiecie niezwykłej. Simone Weil urodziła się w 1909 roku w zlaicyzowanej rodzinie żydowskiej. Studiowała filozofię w Ecole Normale Superieure, była ulubienicą wybitnego filozofa Alaina. Uznano ją za osobę niezwykle utalentowaną, choć ona sama czuła, iż znajduje się w cieniu swego brata. W swojej autobiografii duchowej napisała, że odczuła to po raz pierwszy w wieku czternastu lat. Andre Weil był genialnym matematykiem, cudownym dzieckiem, które uwieńczyło swoją karierę nagrodą Nobla (...)

Tak więc Simone Weil postanowiła kroczyć drogą uwagi. Pełna koncentracja na tym, co prawdziwe, przenikliwe przyglądanie się rzeczywistości, oto sposób na mądrość. Okazuje się, że uwaga w dochodzeniu do prawdy jest także ćwiczeniem koniecznym w rozwoju duchowym. W późnym okresie swego życia pisała: "Kluczem chrześcijańskiej koncepcji studiów jest pewność, że modlitwa wymaga uwagi."

Nauce młoda Simone poświęcała bardzo wiele czasu. Udział szkoły nie był jednak wielki - uczyła się głównie sama. W ten sposób poznała Sanskryt i kilka innych języków. Uczennicą była pilną, choć otrzymywała nagany za palenie papierosów z chłopcami. Płeć męska, jak się wydaje, była jej znacznie bliższa. Tak ukształtowali ją rodzice. Matka - która nigdy nie zrealizowała się jako pianistka, pomimo że miała wielki talent - wysoko ceniła męską prostotę i zdecydowanie, te cnoty wpajała swojej córce. Córce - może raczej synowi… Rodzice mówili do młodej Simone: drogi Szymonie, a ona w listach do matki podpisywała się "Twój Syn". Jej ubiór wiele wyrażał - źle dobrane okulary i upodobanie do luźnych kombinezonów. Simone nie sprawiała wrażenia panienki z dobrego domu. Łamała często etykietę, nie okazywała szacunku starszym, prawiła złośliwe uwagi (...)

Pragnęła jednak przyglądnąć się innemu światu. Jak zauważyła J. Tokarska Bakir, Simone "Spragniona była cielesnego kontaktu z tym wszystkim, co trzyma się nisko przy ziemi, gdzie siłą ciążenia jest największa. Niewolnicy, chłopi, żołnierze, murarze, rzemieślnicy, rolnicy, heretycy, upadłe kobiety, wyrzutki, wszelka anonimowa masa ludzka, poniżona i pozbawiona wszelkich szans - taki przedmiot kontemplacji obrała sobie owa namiętna czytelniczka Platona i Sofoklesa, Marka Aureliusza i Spinozy. Lgnęła do nich, jak inni lgną do luksusu i wyobrażeń o nieograniczonej ekspansji."

Przez kilka lat wykładała filozofię i grekę w liceach. Jej kolejne kontrakty nauczycielskie nie trwały nigdy długo, bo wywoływała zgorszenie ciała pedagogicznego swoja ekscentrycznością, uprawianą z pogodnym humorem. Był to okres gospodarczego kryzysu. W roku 1931-1932 w Puy obcięła swoje pobory do wysokości zasiłku dla bezrobotnych, rozdając resztę, i przebywała prawie wyłącznie w towarzystwie robotników, dyskutując z nimi i nawet znajdując czas, żeby grać w karty w robotniczych kafejkach, co budziło grozę mieszczańskiego otoczenia. Rok 1932-1933 - liceum w Auxerre. Rok 1933-1934 - liceum w Roanne. Chęć dzielenia losu klasy uciskanej i wyzyskiwanej, a także pewność, że życie pracowników jest nie znane ludziom z zewnątrz, popchnęła ją do decyzji niezwykłej, zważywszy na zły stan jej zdrowia: w roku 1934-1935 pracowała jako robotnica w paryskim fabrykach metalowych (...). Wytrzymałość na trudy fizyczne pochodziła u niej wyłącznie z silnej woli, bo torturowała ją zawsze choroba, której przyczyny żadna lekarska diagnoza nie mogła ustalić. Musiała niejako oswoić powtarzające się co chwila ataki ostrego bólu głowy (...). Okres fabryczny był dla niej bardzo ciężki, ale dzięki niemu jej studia o pracy w fabrykach są rzadkim przykładem znajomości tego przedmiotu z doświadczenia. Powróciła następnie do zawodu nauczycielskiego, wykładając przez rok 1935-1936 w Bourges.



Z wybuchem wojny domowej hiszpańskiej wyjechała w sierpniu 1936 roku do Barcelony, gdzie przebywała w środowisku POUM. Jak wiadomo, ta grupa marksistowska była szczególnie znienawidzona przez stalinowców i jej przywódcy mieli być wkrótce zamordowani na polecenie NKWD. W Barcelonie wstąpiła do wojska, do "Colonna Durutti". Dochowała się jej fotografia w mundurze - kombinezonie anarchistów. Świadectwa są zgodne w podkreślaniu jej odwagi, ale nie była przystosowana do roli żołnierza. Wypadek i pobyt w szpitalu zakończyły hiszpański epizod. Po powrocie do Francji coraz słabsze zdrowie zmusiło ją do wycofania się z zawodu nauczycielskiego.

W roku 1937 nastąpiło jej nawrócenie. Chociaż nie. Nawrócenie nie jest dobrym słowem. Ale na pewno wcześniej była ateistką. "Mogę powiedzieć, że w całym moim życiu, nigdy, w żadnym momencie nie szukałam Boga." Chrześcijaństwo nie było jej obce, jako filozof na pewno poznała je dobrze, pisała: "Urodziłam się, jeśli wolno tak się wyrazić, wyrosłam, pozostałam zawsze w kręgu inspiracji chrześcijańskiej. Samo imię Boga nie pojawiało się nigdy w moich myślach, ale miałam zawsze chrześcijańską koncepcję zagadnień tego świata i życia; i to w jak najbardziej wyraźnym, ścisłym sensie tego słowa, z użyciem pojęć jakie tylko jej są właściwe."

Kiedyś nie odczuwała istoty świętości, była jej obojętna. Ale, jak pisała w liście do o. Perrin, zwanym przez krytykę “duchową autobiografią S. Weil”, w 1937 roku, w kaplicy Santa Maria degli Angeli w Asyżu, przyglądając się temu cudowi architektonicznemu, w którym modlił się nieraz św. Franciszek, po raz pierwszy uklękła. Piękno rzuciło ją na kolana, uświadomiło istotę świętości.

Drugim ważnym doświadczeniem religijnym było spotkanie młodego Anglika, z którego po przyjęciu Komunii św. “promieniowała anielskość.” On, w rozmowie, zwrócił jej uwagę na angielskich poetów metafizycznych. Szczególne wrażenie zrobił na niej wiersz “Miłość”, od tej pory pisze, że zawładnął nią Chrystus. Przeczytała na nowo największe dzieła literatury starożytnej. Zrozumiała wtedy, iż tak naprawdę opowiadają one o miłości Boga, a Dionizos i Ozyrys są w pewien sposób samym Chrystusem.

Wtedy Simone pojęła, czym jest “szaleństwo miłości.” Czy człowiek może znaleźć Boga? Według Weil: nie! To Bóg w swojej nieskończonej miłości ciągle zstępuje na ziemię, sygnalizuje swoją obecność. Pisze, że Stwórca jest czasem jak dziecko, bawiące się z matką w chowanego. Kryje się ono za fotelem, a jednocześnie sygnalizuje swoją obecność. W pewnym momencie, człowiek mówi: TAK. Gdyby wiedział, na co się godzi, zapewne nie byłby w stanie wykrztusić z siebie tego słowa. Ale klamka zapada. Bóg sieje w nas ziarno, które ma powoli wzrastać. On sam odchodzi. Odtąd będzie nas dręczył ciągły niepokój i tęsknota. Dlaczego odszedł? Czy naprawdę mnie kocha? Miłość odczuwamy tylko wtedy, gdy spotykamy i tęsknimy. Można być blisko siebie w sensie fizycznym, rozmawiać (czasem nawet na tematy intymne), ale naprawdę nigdy się nie spotkać, to znaczy zbliżyć. Najwyraźniej jednak o miłości mówi tęsknota. Tęsknota jako rozdzierający ból spowodowany oddaleniem osoby kochanej.

Światem rządzi konieczność. Jednak wolna wola człowieka objawia się w uczynkach. Potrzebne jest tu przeciwstawienie się sile ciążenia, która rządzi światem. Dzięki łasce, miłości nadprzyrodzonej, człowiek może się wznieść. Chrystus dokonywał cudów. Cuda nie są naruszeniem praw przyrody, to są po prostu - dobre uczynki. Na czym polega ich cudowność, nadprzyrodzoność? Przykład: można płakać z powodu bólu fizycznego, można płakać z tęsknoty za Bogiem. W drugim przypadku mieliśmy do czynienia z czynnikiem nadprzyrodzonym. Jeśli więc czynimy wszystko ze względu na Boga, dokonujemy cudów.

Jeśli chodzi o naśladowanie Chrystusa, Simone Weil stawia sprawę jasno: "Ktokolwiek chwyta za miecz, od miecza ginie. A kto nie chwyta za miecz (albo go z ręki wypuszcza), ten zginie na krzyżu." Taki jest zamysł Boży. "Dana jest człowiekowi urojona boskość, aby mógł się z niej wyzuć, tak jak Chrystus wyzuł się ze swojej rzeczywistej Boskości."

"Trzeba oderwać się od własnych korzeni. Ściąć drzewo: zrobić z niego krzyż i potem nieść go dzień po dniu."

Simone Weil zmarła z wycieńczenia w 1943 r. Pragnąc zjednoczyć się duchowo z ofiarami wojny, przyjmowała głodowe racje żywności. (Mateusz Matuszkowicz)



French philosopher, activist, and religious searcher, whose death in 1943 was hastened by starvation. Weil published during her lifetime only a few poems and articles. With her posthumous works - 16 volumes, edited by André A. Devaux and Florence de Lussy - Weil has earned a reputation as one of the most original thinkers of her era. T.S. Eliot described her as "a woman of genius, of a kind of genius akin to that of the saints."

"What a country calls its vital economic interests are not the things which enable its citizens to live, but the things which enable it to make war. Gasoline is much more likely than wheat to be a cause of international conflict." (from The Need for Roots, 1949)

Simone Weil was born in Paris in her parents' apartment on the Rue de Strasbourg. Later the family moved to a larger flat on the Boulevard Saint-Michel. Simone was raised in an agnostic Jewish family. Her father, Bernard Weil, was an Alsace physician and her mother (née Salomea Reinherz), was Austro-Galician. Salomea - or Selma - came from a wealthy family of Jewish businessmen. She had wanted to become a doctor but her father forbad it. For her own amazing children she wanted the best education available. Weil's brother André solved mathematical problems beyond the doctoral level at the age of twelve; he became a distinguished mathematician. Selma Weil's solicitude had also an excessive side - she had a phobic dread of microbes and imposed on her children compulsive hand washing. Mme Weil ruled, that outside the immediate family, nobody else was allowed to kiss the children. Throughout her life, Simone avoided most forms of physical contact. She also had problems with food. At the age of six she refused to eat sugar, because it was not rationed to French soldiers in the war. In the late 1930s, possibly due to her malnutrition, she had mystical experiences.

In her early teens, Weil mastered Greek and several modern languages. With André, she sometimes communicated in ancient Greek. When after the Russian Revolution she was accused of being a Communist by a classmate, she answered: "Not at all; I am a Bolshevik." Weil studied at the Lycée Fénelon (1920-24) and Lycée Victor Duruy, Paris (1924-25), graduating with baccalauréat. She then continued her studies at the Lycée Henri IV (1925-28), where she was taught by the noted French philosopher Alain, pseudonym of Emile Auguste Chartier (1868-1951). He trained his students to think critically by assigning them topoi, take-home essay examinations. In 1928, Weil finished first in the entrance examination for the École Normale Supérieure; Simone de Beauvoir finished second. During these years Weil attracted much attention with her radical opinions. She was called the "Red virgin."



In 1931 Weil received her agrégation in philosophy. She alternated stints of teaching philosophy with manual labour in factories and fields, in order to understand the real needs of the workers. She insisted that writing should be based on experience. "The intelligent man who is proud of his intelligence is like the condemned man who is proud of his cell," she once said. Between the years 1931 and 1938, she taught at various schools in Le Puy, Auxerre, Roanne, Bourges, and Saint-Quentin. "Whenever, in life, one is actively involved in something, or one suffers violently, one cannot think about oneself," Weil taught at the lycée for girls at Roanne.

Weil did not associate with her teacher colleagues but preferred the company of workers and sat with them in cafés. Her salary she shared with the unemployed. After participating in a protest march, she was forced to resign from Le Puy-en-Velay high school. In 1934-35 she was a "hopelessly inept" factory worker for Renault, Alsthom, and Carnaud. This hard period nearly crushed her emotionally and physically - she had abnormally small, feeble hands - as she confessed in her diary. In spite of her pacifist beliefs, she served in 1936 briefly as a volunteer with the Republicans in the Spanish Civil War. The novelist Georges Bataille described her as "a Don Quixot". "'I knew her very well,' Trotsky wrote in a letter of July 30, 1936, to his comrade Victor Serge. 'I have had long discussions with her. For a period of time she was more or less in sympathy with our cause, but then she lost faith in the proletariat and in Marxism. It's possible that she will turn toward the left again. But is it worth the trouble to talk about this any longer?'" (from The Left Hand of God by Adolf Holl, 1997)

After witnessing the horrors of war in Spain, Weil revealed in her journals her deepening disillusionment with ideologies. She saw that Communism led to the formation of a State dictatorship. "From human beings, no help can be expected," she wrote already in 1934. Sex was something she was afraid of. Her pacifist stance she later considered a mistake, saying: "If Mr. Gandhi can protect his sister from rape through non-violent means, then I will be a pacifist." For a time she felt attraction to Anarchism and Syndicalism and she worked for the anarchist trade union movement La Révolution Prolétarianne. In the mid-1930s Weil became increasingly drawn to Christianity. However, she refused baptism into the Catholic Church. In 1938 she converted from Judaism to Christianity. Weil studied Greek poetry and Gregorian music, and in 1937 at the chapel of St. Francis of Assisi, in Asssisi, Italy, she had one of her mystical experiences. Occasionally she dressed in the clothes of a poor monk or a soldier.

During the first years of World War II Weil lived with her parents in Paris, Vichy, and Marseilles. She continued to write and worked at Gustave Thibon's vineyards in Saint-Marcel d'Ardéche. Before leaving France, she gave to Thibon her notebooks and other papers, which formed the core of her posthumous works. In Marseilles she met Father Joseph-Marie Perrin, with whom she had long discussions, but refused finally his offer to baptize her into the Catholic faith. She fled from Nazi occupation to the United States and then to England in 1942, where she worked for the Ministry of the Interior in De Gaulle's Free French movement in 1943. Weil died at the age of 34 of tuberculosis and self-neglect in Ashford on August 24, 1943. She refused food and medical treatment out of sympathy for the plight of the people of Occupied France. This act hastened her death, although it is debated whether her death was a result of actual suicide or mental illness. Weil also believed that one must "decreate" oneself to return to God.

Weil's early essays were published in Alain's Libre Propos. From 1940 she contributed to Les Cahiers du Sud. Weil's writings from her first period (1931-36) explore contemporary problems. The later writings (1938-43) reflect her religious searching. In Gravity and Grace (1947) she stated that "attachement is the great fabricator of illusions; reality can be attained only by someone who is detached." God, in creating the universe, effaced himself from it and surrendered it to its own law of gravity, or necessity. "Necessity is everywhere, and the good nowhere," she wrote. 'La pesanteur' or gravity meant in Weil's text undeveloped, primitive forces in human beings. Another force, in conflict with it, is God's grace. "Two forces prevail in the universe: light and gravity." Weil's political philosophy is best expressed in the The Need for Roots (1953). The great problem of society is 'déracinement', its 'uprootedness'; its cure is a social order grounded in a 'spiritual core' of physical labor. One can find from work beauty, poetry and spiritual inspiration. She wrote the book in 1943 at the request of the Free French organization as a guide to the reconstruction of post-war France. In Oppression and Liberty (1955) she is concerned with the nature and possibility of individual freedom in various political and social systems, finally opting for liberalism rather than socialism.

6 komentarzy:

continuo pisze...

Beautiful post. I'm impressed by your knowledge. Did you write this yourself? Do you master french as well as english?

ankh pisze...

Thank you Continuo for your warm opinion. Unfortunately I'm not the author of this english review. I've found it somewhere in the web but I don't remember the source. The philosophy of my blog is to show the young people that "we are not only what we eat" and that man needs the spiritual side of life to live it full. Nowadays many people forgive about this simple truth. I think that we need some radicalism in our life to change this world and make it better. That's why we should remember about people, music, philosophy, religion, the past - the Savage Saints. The modern world want to bury them. We need the new revolution !!!

continuo pisze...

I wholeheartedly agree with your philosphy -- just not sure about your last sentence, though. Anyway, your blog is a delight. So, nothing about/by Düdeck-Durer, then?

ankh pisze...

I heard about Dudek-Durer but I don't know nothing about his recordings at the moment. I promise to ask my friends about it. Continuo, do you know the Kultikula?

continuo pisze...

Never heard of Kultikula before. Would be curious to give it a try.

Anonimowy pisze...

フェラチオフェラ逆援助逆援美乳童貞 捨てる処女ライブチャット出張ホスト出逢い中年童貞パンスト愛人エロアニメまんこ愛人募集裏ビデオセレブ童貞 偉人

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów motywu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.