Our Blog

Klimt - Jesienne Odcienie Melancholii (2008)



Klimt to solowy projekt gitarzysty grupy Saluminesia, Antoniego Budzińskiego. Pierwsza płyta projektu, "Jesienne odcienie melancholii", obfituje w niezwykle przestrzenne, ambientalne pasaże, sprawiające, że człowiek zatrzymuje się w codziennej gonitwie, zwalnia swe życiowe procesy i trwa w niebycie.

Jest w "Jesiennych odcieniach melancholii" coś naprawdę magicznego, bo pomimo że zawarte tu dźwięki to sprytnie dobrane inspiracje kapelami pokroju Lali Puna, Efterklang, Explosion in the Sky, Mum, czy Four Tet, to ich poziom nie odbiega profesjonalizmem od mistrzów tego typu grania, a śmiem nawet twierdzić, że im dorównuje. Można zarzucać Budzińskiemu, że jest mało interesujący, nużący i jednostajny w budowaniu klimatu. Można też powiedzieć, iż jego solowe dzieło tak naprawdę nie jest warte większej uwagi. Jednak myli się ten, kto wypowie te oszczerstwa. (gery.pl)

Rozmowa z Antonim Budzińskim, twórcą solowego ambientowo - postrockowego projektu Klimt

Niewielu młodych polskich muzyków nagrywa solo. Czym dla Ciebie jest taki niezależny solowy debiut?

Antoni Budziński: Istotna jest tu kwestia realizacji swoich ambicji. Sam zespół to trochę za mało dla mnie. Tworzyłem muzykę już od bardzo dawna, zanim jeszcze Saluminesia - w której jestem gitarzystą - powstała, więc nagromadziło się trochę materiału. Część, która zdawała się tworzyć spójną całość, wybrałem na album i zatytułowałem "Jesienne odcienie melancholii". W Saluminesii muzyka jest kompromisem wszystkich członków, Klimt to dla mnie absolutną wolność i przestrzeń do eksperymentu. Robię tutaj wszystko, na co mam ochotę.

Jesteś rozpoznawalny przede wszystkim z rockowej Saluminesii. Co skłoniło Cię do sięgnięcia po brzmienia ambientu i post-rocka?

Ciężko mi powiedzieć, dlaczego akurat poszło to w stronę ambientową. Najważniejsze dla mnie jest wnętrze muzyki, style mnie mniej interesują. Płyta wyszła ambientowa, ale przestrzenne brzmienie w muzyce - także rockowej - jest mi bliskie w ogóle. Teraz pracuję nad materiałem bardziej dynamicznym i ostrzejszym, ale na pewno wśród moich inspiracji znajdą się takie zespoły, jak chociażby post-rockowy Sigur Ros. Dodam, że mój ulubiony zespół i kapela na której się wychowałem to Smashing Pumpkins. Ostatnio słucham także, co może być zdziwieniem dla moich słuchaczy, dużo współczesnej muzyki klasycznej, np. twórczości Maxa Richter czy Micheala Nymana.

Prace malarskie Gustawa Klimta mają dla Ciebie szczególne znaczenie?

Przyznam, że nie jestem wielkim fanem prac Klimta, ale mam podobne podejście do sztuki co on. Zarówno moim jak i jego celem jest stworzenie dzieła totalnego, czyli wolnego od wszelkich konwencji, ograniczeń narzuconych przez jakiekolwiek schematy. Uważam, że to bardzo ważne uwolnić swój umysł od wszelkich przyzwyczajeń muzycznych, które docierają do ciebie z zewnętrz przez całe życie. Był jeszcze jeden, bardziej prozaiczny powód wybrania takiej nazwy: Klimt po prostu dobrze brzmi.



Opowiedz o powstawaniu płyty.

Wszystko zostało nagrane i zmiksowane przeze mnie. Jedynie mastering został wykonany w studiu w Warszawie. Prace nad płytą trwały około pół roku, ale znalazły się na niej kawałki dużo starsze - np. utwór "hapinessless" powstał prawie sześć lat temu. Całość jest połączeniem ambientoidalnej elektroniki z muzyką gitarową.

Zbliża się Twój debiut płytowy z Saluminesią. Jak to się stało, że wcześniej udało Ci się wydać solowy materiał?

Stało się to dosyć niespodziewanie. Najpierw wytwórnia Requiem Records z Warszawy w maju zeszłego roku zaproponowała mi udział w składane „Sleep Well III”. Później pojawiła się propozycja całego albumu. Tak naprawdę nie planowałem jeszcze wydawać solowej płyty. Dodam, że wiosenny termin debiutu jest dosyć przypadkowy. Płyta miała wyjść oczywiście jesienią, ale z powodu niezależnych ode mnie spraw pojawiła się dopiero teraz.

Czy planujesz koncerty z Klimtem?

Tak, planuję za jakiś czas ruszyć z koncertami. Zebrałem już 4-osobowy skład do wykonywania mojej muzyki na żywo. Na razie jest to typowo rockowe instrumentarium. Dwie gitary, bas i perkusja, na pewno dojdą do tego jakieś sample. Już niedługo należy spodziewać się nas na scenie. (mmtrojmiasto.pl)

***************
Requiem Records is a label promoting electronic, ambient and postindustrial music for 12 years already. The music we release is full of subtlety and mystery, it is archaic, but created by means of modern instruments, it is indefinable. Requiem does not base on mutual admiration correlations, and often, as the only one in Poland, enables unknown artist to present and promote. It confirms that so-called "underground" involves valuable musicians who have no reason to be ashamed confronting mainstream composers

link in comments

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów motywu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.