Our Blog

Cos - Postaeolian Train Robbery (1974)


Aktywna w latach 70-tych i 80-tych belgijska formacja Cos założona została przez gitarzystę i flecistę Daniela Schella oraz obdarzoną unikalnym i bardzo wyrazistym głosem wokalistkę Pascale Son. Styl grupy charakteryzujący się znakomitym warsztatem technicznym, zmieniał się powoli z każdym albumem, zachowując zwłaszcza na początku, niepowtarzalne brzmienie krążące wokół sceny Canterbury, awangardowego rocka a nawet zeuhl. Pierwsza płyta ''Postaeolian Train Robbery'' ukazała się w 1974 roku i przyniosła wielobarwny oraz ekscytujący rock awangardowy poprzeplatany jazzem, muzyką kameralną a także elementami zeuhl i oczywiście Canterbury. Na drugim albumie ''Viva Boma'' znajdujemy już więcej wpływów spod znaku słynnej sceny z hrabstwa Kent, usłyszeć na nim można nostalgiczne, zadumane utwory wyśpiewane niepowtarzalnym głosem przez Pascale Son. Następnie, w 1978  wychodzi ich trzecie wydawnictwo ''Babel'' i tu także jak wskazuje nawet sam tytuł mamy trafne połączenie różnorodnych elementów muzycznych, wyczuwa się już jednak zmianę stylistyki, chociażby w dziwacznych, wręcz tanecznych rytmach. Do istotniejszych zmian dochodzi natomiast na ''Swiss Chalet'' z 1979 roku, tu dotychczasowych fanów Cos może zaskoczyć osobliwa mieszanka reggae, nowej fali i afrykańskich rytmów. Wydaje się również, że możliwości głosowe wokalistki w tym przypadku nie zostały niestety w pełni wykorzystane. Na koniec, w 1983 roku ukazuje się ostatnia pozycja w ich dorobku zatytułowana ''Pasiones'', będąca nini-operą opartą na historii trzech żołnierzy walczących w hiszpańskiej wojnie domowej. Partie wokalne są mieszaniną hiszpańskiego, francuskiego, angielskiego, niemieckiego i holenderskiego, a muzyka to bardzo miła dla ucha fuzja jazzu, muzyki klasycznej, folkowej i rocka.



This band's career spends over five albums released between 1974 and 1983. Often referred to as the Belgian answer to Zao, they offer a mixture of prog rock, jazz and Canterbury styles, drawing their influences mainly from Magma, King Crimson, Hatfield And The North, and of course, Zao. They are led by flautist/guitarist Daniel Schell and feature the unique vocals of his wife, Pascale Son, who uses nonsense syllables to suggest a semblance of language; she also plays the oboe. The rest of the regular cast include Robert Dartsch on drums, Alain Goutier on bass and Charles Loos on keyboards.
Each of their albums has its own sound: "Babel", emphasizes Pascale's vocals; "Swiss Chalet" has a particular African feel; as for "Pasiones", it is a strange mixture of styles (Soft Machine, Canterbury, operatic and Latin American). However, their strongest are their first two releases, "Postaeolian Train Robbery" (1974) and "Viva Boma" (1976). They are a mixture of jazzy and surrealistic sounds with some off-beat, humorous twists. (progarchives)

“Postaeolian Train Robbery” is a perfect blend of Zeuhl & Canterbury. There has never been a better, more balanced marriage of both. The only other symbiotic hybrid that would even come close in comparison would have to be Etron Fou LeLoublan's "Les Sillons De La Terre," which is completely different - that's an infusion of Gong and Henry Cow to my ears. The vocals of Pascale Son not only complement the sensations evoked by the musical backdrop, they begin to define the far-reaching directions across the universe which Cos was to explore. Daniel Schell's amazing guitar discourse is the perfect foil to her wordless wonder and ecstatic merriment. He expounds accordingly with verbs and calculated sonic inter-textual seasonings emanating from the strings. One can almost see the grimaces of his face as he chatters aloud via the facility of plugging his instrument directly into his soul. There is not one iota of excess present in his playing, it is precise, concise, succinct, and ardently clear to make its point. His phrasing is exactly that, a manner of discourse, listen and reach for your 'air guitars.' Charles Loos tinkles all over the keyboards and piano with glee, sharing a reckless abandon with Alain Goutier for a rhythm section combination that thrusts itself upon the throne like a salubrious king or redolent mob boss, excruciatingly untouchable. All in all, there has nary been a finer moment in music as this stunning first jaunt from the band that wins my heart and trophy for first place as the stellar musical royalty of the cosmos. (gnosis2000.net)

link in comments 

3 komentarze:

pausts pisze...

link

Anonimowy pisze...

Hi savage

Great post.

Thanks from Paris

Bertrand

pausts pisze...

Thank You, Bertrand ;)

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów motywu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.