Our Blog

Primordial Undermind - Beings of Game P-U (2001)


Amerykanski gitarzysta Eric Arn oraz jego zespół, Primordial Undermind, od ponad dwóch dekad zajmują istotne miejsce na avant-rockowej scenie, poruszając się między psychedelicznymi drone’mi, asbtrakcyjnymi sekwencjami dźwiękowymi, po elektroakustyczną improwizację. Koncertuje solo i w duetach (ze swojążoną Vanessą Arn, a także Stefanem Kushimą i Wouterem Jaspersem). Jest także współpracownikiem Tempel Solaire, Vienna Improvisers Orchestra oraz NENUVI Orchestra. Ostatnio wydał płytę z Tomem Greenwoodem (Jackie-o-Motherfuckers) w wytwórni U-Sound. Współpracuje także z Magic Carpathians Project (obecny na płycie “Acousmatic Psychogeography”). 

Eric i Vanessa Arn to serce rockowo-psychedelicznej grupy PU. Czasem ciężkie, rockowe brzmienie łączą na koncertach i w nagraniach płytowych z elementami akustycznymi i etnicznym instrumentarium. Eric gra na elektrycznych i akustycznych gitarach, chętnie improwizując i wykorzystując baterie przetworników brzmienia. Vanessa obsługuje urządzenia do modyfikacji brzmienia oraz unikalny model generatora fal sinusoidalnych wykonany specjalnie dla niej przez konstruktora z Australii. Eric Arn z racji swego zawodu ( jest doktorem mikrobiologii...) przebywa od jakiegoś czasu wraz z Vanessą w Wiedniu. Marek Styczyński /KM/: „ Eric i Vanessa potrafią na koncercie wyczarować zupełnie niezwykłe brzmienie, bardzo osobiste i autorskie ale przy tym pozostawiające wiele miejsca dla innych muzyków. Od czasu kiedy spędziliśmy kilka dni w ich domu w Austin, na improwizowanych koncertach lubimy z Nimi grać. Wspólne koncerty odbyły się już dwukrotnie w Krakowie, a ostatni w Galerii -At Home- pod Bratysławą. Uwielbiam „ciężkie” płyty PU z sekcją perkusyjną, basem, skrzypcami i saksofonem”. Koneserom warto polecić płyty: „Beings of Game P-U” (2000) -wydaną w Australii przez Camera Obscura/ oraz „Thin Shells of Revolution” (2002) z rozbudowana sekcją instrumentów etnicznych i koncertową „ Loss of Affect”(2004). Dla kolekcjonerów szczególnie cenne są: „Snake – Tongued Swallow – Tailed” wydaną w rewelacyjny sposób na...Ukrainie (www.nexsound.org), zawierającą nagrania Toma Cartera i Vanessy Arn oraz piękną płytę „y/y” Live in Vienna: 1/18/07 nagrana w duecie przez Erica i Vanessę. Nie można też przeoczyć płyty pt. „Austin Jam” zawierającej fragmenty improwizacji w wykonaniu Karpat Magicznych (Nacher/Styczyński/Radziuk/Kubek) i Arnowie z 2001 roku, wydanych przez World Flag Records. (cojestgrane)


Primordial Undermind is a critically-acclaimed experimental/psychedelic rock band, begun in 1988 when guitarist Eric Arn of Connecticut's Crystalized Movements (the 80's band of guitar hero Wayne Rogers of Major Stars, Magic Hour) moved to California, and continuing today in Austria. Arn initially went to London in 1989 to record demos with the Bevis Frond's Nick Saloman. These sessions produced "Swimming the Ultramoon" for the 1991 7" compilation "If I Could Hear You I Would Hit You" on Baby Huey.

The band has a policy of open, collective membership, leading to numerous lineups over the years. Their Los Angeles County residency from 1991-1995 produced the "Sferic Mandalas from the Ecclips'd Eye" 7" on Baby Huey, "Aenesthetic Revelations" 7" on Dionysus, and a full-length cassette on Shrimper Records called "And All Tall Monsters Stand". Two albums were released in 1994 and 1997: "Yet More Wonders of the Invisible World" on September Gurls of Germany, and "You and Me and the Continuum" on the Australian label Camera Obscura. (freemusicarchive)

Primordial Underwind offers an hour of dense, lengthy, doomy instrumental rock improvisations on their fourth album. With two electric guitars, a violin, and drums, the quartet plays trance rock that's dissonant and noisy in some respects, but also somewhat subdued and more imbued with riffs and structure than out-and-out noise bands. Percolating fuzzy, distorted guitar lines are the backbone of most of these six tracks, which can bring to mind a less accessible Scenic (particularly on "Filament," which has a greater dramatic arc than any other selection). Reaching back further in history, these are somewhat similar to, and more accessible than, the most avant-garde instrumental guitar frenzy jams you might have heard on early Velvet Underground bootlegs. The mood is like that of a lonely outer space journey, on a long trip to an unknown destination with plenty of supplies for sustenance, but not much or nothing in the way of company or amusement. Japanese-like progressions of notes anchor one of the more memorable songs, "Louse Dances for Laos," and the closing "Liquid Facets" gets into more reflective tones, with guitar glides not much unlike those heard in the spaciest early-'70s Pink Floyd. At other times, notes and riffs give way to washes of drone and white noise, as on "Mercury Shitstorm," presumably an evocation of what it might sound like to be on that planet's surface. It's mood and not songwriting that carries the day, so although there are six separate tracks, they could almost all be part of one long suite-divided piece. (allmusic)

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów szablonu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.