10.7.13

The Vampires' Sound Incorporation - Psychedelic Dance Party (1969)


Something of a curiosity these days, the ‘Psychedelic Dance Party’ album was recorded at Audio Tonstudio, Berlin under the leadership of Siegfried Schwab and Manfred Hubler (they wrote all 11 tracks). Indeed the album had an appropriate title; it consisted of a weird kind of instrumental up-beat music, utilising sound effects, electric guitar and brass. The actual players, except for Schwab and Hubler, are not listed on the cover, which had a female version of Dracula on the front. In a way this album is musically similar to the Bokaj Retsiem's (Rainer Degner) equally strange album ‘Psychedelic Underground’, even down to the fact that both albums had recurring themes: ‘Psychedelic Underground’ had the ‘Meister Jakob’- theme linking all tracks, whereas ‘Psycho Contact’ linked all tracks on Psychedelic Dance Party’.... [Dag Erik Asjbřrnsen, Cosmic Dreams At Play, 1996]

An obscure 60's psychedelic exploitation band, notable for featuring Siegfried Schwab wab, aptly playing a music is of that eccentric Wolfgang Dauner ‘Oimels’ style, yet so much more chic and clichéd. As Schwab went on to work with Dauner, no doubt this is where much the eccentric psychedelia came from! A recent CD issue, a film soundtrack called ‘The Sexedelic Dance Party’, also features The Vampires' Sound Incorporation recordings, along with other cheesy jazz and psychedelic pop. [Steven & Alan Freeman, The Crack In The Cosmic Egg, 1996]

2 komentarze:

Ankh pisze...

@ @ @ @

Anonimowy pisze...

Muzyka wykorzystana w filmie klasyka tandetnej pornografii Jesusa Franco (film „Vampyros Lesbos”). To, co poza obrazem, którego zresztą nie znam, to taki swoisty psychodeliczny dansing, spotkanie strzyg, wampirów, południc i innej maści uzależnionych od braku całkowitego rozkładu. Częste orientalne drobiny wskazują, że sala taneczna gdzieś na obrzeżach indyjskiej wioski. Miły dla ucha flirt z banałem obnaża jakość uczestniczących w zabawie zmor- pozwala dostrzec ich sztuczne szczęki, plastikowe kości i drewniane kosy. Mimo to bawimy się dobrze, może dlatego, że świadomi, że nic nam nie grozi, że to jedynie powrót do dzieciństwa, w którym straszyła Brunhilda, Godzilla, Ebirah i to one i im podobne „koszmary masowego rynku” skutecznie odbierały chęć do snu.

Pozdrawiam ZW(ierzak)