Our Blog

Lotto - Ask the Dust (2014)


Improwizatorski background, rockowa energia i dość zaskakująca tendencja do porządkowania materiału w opowieści. Lotto to trio, któremu zdecydowanie warto się przyglądać. Nie tylko ze względu na nazwiska.

Interesujący jest już sam pomysł i motywacje, które prowadziły muzyków do założenia Lotto. Szpura i Majkowski poznali się dzięki Mikołajowi Trzasce, z którym grali ścieżkę dźwiękową do filmu „Róża”. Premiera tego materiału odbyła się dwa lata temu na OFF Festivalu. W tym wypadku ważniejszy był jednak inny koncert odbywający się w ten weekend. Perkusista i basista zobaczyli w Katowicach koncert Thurstona Moore’a. Gdy tylko się skończył, dogadali się, że fajnie byłoby założyć trio z elektryczną gitarą. Tu pojawia się Rychlicki.

Gitarzysta Kristen grywał już wcześniej ze Szpurą w duecie. Improwizowali w duchu Alberta Aylera. Od czasu przeprowadzki do Warszawy Rychlicki improwizował zresztą coraz częściej. Wciąż miał jednak to rockowe zaplecze, na którym zależało chłopakom. Wspólne granie było tylko kwestią czasu. Zaczęło się od improwizowanych koncertów, których efekt nakłonił jednak muzyków do zinstytucjonalizowania projektu pod jakąś banderą. Tak powstało Lotto.

Choć muzyka na „Ask the Dust” jest w stu procentach improwizowana trio naturalnie ciąży w stronę kompozycyjnych szkiców. Może to miks, instrumentarium lub doświadczenia Rychlickiego w rockowym Kristen, grunt, że Lotto ma ewidentny posmak jakiejś mrocznej, znudzonej americany („Angels of Darkness…” Earth) tudzież wykręconego, minimalistycznego post-rocka (patrz: Grubbs, O’Rourke, Pajo). Lotto miało być również wyrazem znudzenia totalną abstrakcją, co widać po całość „Gremlin-Prone”, które hipnotyzuje powtarzanym motywem wzbogaconym  zresztą o dograne później pianino. Nie jest to jednak materiał nadto uładzony czy oszlifowany. Następne w kolejności „Lense” to opowieść z gatunku patologicznych: perkusyjnej kawalkadzie towarzyszy tu gitara, która może przypominać soniczny radykalizm samego Ribot.

W rezulatcie "Ask the Dust" to materiał zaskakująco zwarty jak na improwizatorów, ale nie spętany jakąś konwencją czy konceptem. Luźny jam albo ostry przelot. Choć, zważywszy na klimat nagrań, nie po bezchmurnym niebie. (jazzarium)


In the Lotto trio Majkowski teams up with the two likewise young Polish musicians Łukasz Rychlicki on guitar and Paweł Szpura on drums. Ask the dust, their first recorded effort as a group, has been just released by the Polish label LADO ABC and it points out a really coherent and mature vision in its linearity and agreeableness. The insistent bass loops set by Majkowski (and this guy seems to be totally mastering the idea that “nothing is always the same even if you repeat it endlessly” as in his latest solo work) as in the opening “Gremlin-prone” evoke a misty and at the same time warm cinematic atmosphere. It builds the perfect trestle for the bluesy western guitar layers (never invasive even when the distortion grows) while the sparse drumming on toms and the many clattering carpets help us to identify the shape of a lonely rider in a cloud of dust emerging from the horizon. The central episodes of the album, “Longing to speak” and “Comet”, are probably the best embodiment of this approach. In some particularly diluted passages of “Divided”, which is made of really little variations given by mesmerizing repetitions (conception is pretty often behind Majkowski’s compositional vision again), but also in the crescendo of the closing “Man of medicine”, it would have been fun to assist the sudden outburst of an acid Sun-Ra-like synth riff. Last but not least, I believe the mastering of the album by Werner Dafeldecker, one of the most interesting “grey eminences” in the “wide jazz area” (see his contributions to the latest Fennesz masterpiece) is worth to be mentioned here. (freejazzblog)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy zamierzasz wpłacić link? Również myślałem, że to dziwne, że przegląd nie wspominając, że "Ask the Dust" to tytuł powieści napisanej przez Johna Fante w 1939 roku. W każdym razie, ten blog jest tak cudowne. Dziękujemy za wszystkie swoje wielkie dzieło i wszystkie ciekawej muzyki!

Anonimowy pisze...

Niestety, byłem idiotą, aby poprosić o link. Przede wszystkim, ten album jest prawie nowe, a można też "cen połączeń" na Bandcamp.

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów szablonu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.