Our Blog

Sisters - The Mono (2012)


Dwóch poszukujących muzyków Raphael Rogiński i dj Lenar, którzy raczej z tradycjonalistycznym, jazzforumowym środowiskiem mają mało wspólnego, prezentują płytową odsłonę projektu, znanego dotąd tylko z koncertów.

Współpraca Rogińskiego z didżejem Lenarem to zetknięcie się dwóch stylów muzycznych. Alternatywny turntablizm konfrontuje się z awangardową gitarą elektryczną. Są to międzygatunkowe poszukiwania i improwizacja na styku muzyki instrumentalnej oraz muzyki opartej o dynamiczne post-hiphopowe przetwarzanie sampli na gramofonach.

Płyta duetu Sisters "The Mono" powstała jakby na przekór tym, którzy twierdzą, że muzyce jazzowej bliżej dzisiaj do świata sztuki akademickiej niż do tej aktualnie powstającej. Pomysł projektu powstał po koncercie w ramach imprezy "Deckonstrukcji" (warszawskiego cyklu warsztatów i koncertów muzyki alternatywnej konfrontujących muzyków instrumentalnych i elektronicznych). dj Lenar (Meritum, Pink Freud), jego gramofony i loopstacja to dynamicznie "zeskreczowana" sekcja rytmiczna, sonorystyka avanturntablismu oraz plądrofonia muzyki etnicznej. Raphael Rogiński (Shofar, Cukunft, Żydowski Surf) na gitarze elektrycznej uzupełnia całość harmonią i melodią czerpiącą z tradycji jazzu oraz muzyki ludowej związanej z kulturą amerykańską i żydowską.

Wszystko dzieje się tu bardzo powoli, muzycy doskonale czują się w zwartej, oszczędnej i precyzyjnej formie, kilkoma dźwiękami zarysowują wyraziste, sugestywne światy, a każda z kompozycji jest przekonująca, pełna i satysfakcjonująca.

Nieposkromiona wyobraźnia Rogińskiego i Lenara raz po raz rozsadza ramy realności, przenosząc słuchacza to w świat snów, to marzeń, to czystej surrealnej fantazji. (serpent)


It must be quite a challenge walking into a recording session, looking directly across the room, and seeing nothing but a set of eyes and cables, lots and lots of cables linking and powering electronics of every possible conceivability. Compared to all the firepower that DJ Lemar (turntablist) brings to the sonic soup, Raphael Roginski (guitar) is relatively effect free mostly relying on a clean tone to cut through whatever he is faced with. It must have been similar to what Garry Kasparov saw when he sat down to face Deep Blue; seemingly unlimited moves to defend against by a machine with it's programmer looking on.

But it isn't as cut and dry as that. Like a well seasoned and experienced musician playing a traditional instrument, DJ Lemar's muscle control and speed in changing a mood as the song dictates is up there with anybody while never letting the machines control him. He is molding the arrangement with a confident hand the same as Roginski is doing with his guitar, and considering the nature of duos, this is a positive arrangement.

Despite Lenar's turntables, samplers, and loopers, there is a personalized sound coming from all the machines. He uses a vinyl scratch effect on multiple tracks very effectively, grounding the listener in the familiar. From here he adds his own flare. On the opening number, Wait Till The End, for example, he uses orchestral samples to give it a bright ending. On Windmill Love, his percussion manipulation is the track's excitement. Roginski keeps it all in the pocket as Lemar ramps the drum's tempo until it becomes a single sound.

Roginski very much has his own voice. Whether it be recreating a tone from a spaghetti  western soundtrack, Can I Die With You? or experimenting with some simple effects of his own like the very understated Death Left On Pavement.

They save the best for last as both musicians come together to stretch the blues as far as they can take it. It is on Between Zone Settler, that a thin twangy guitar meets a processed vocal full of pain and hurting mixed over a bed of rumbling beats. The voice gets shifted in both time and pitch squeezing everything out of it. Sometimes making it sound more human, sometimes less. The guitar keeps to a relative blues blueprint but emotionally keeps up with the vocal with ease.

This recording was not the man versus machine battle I was first expecting. When it comes to expectations in music, it is sometimes really good to be wrong. There was no winner here or "I told you so", just an album I found myself putting on again and again, and  with each listen appreciating just what a DJ can bring to this type of setting. A musically satisfying stalemate as it were. (freejazzblog)

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów szablonu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.