Our Blog

Art Zoyd - Symphonie pour le jour où brûleront les cités (1976)


Avant/prog rockowa grupa Art Zoyd powstała w 1968 roku z inicjatywy Rocco Fernandeza w miejscowości Maubeuge w północnej Francji. Początkowo funkcjonowała pod nazwą Art Zoyd III. Przez pierwsze dziesięć lat muzycznej działalności skład zespołu ulegał ciągłym zmianom (przez grupę przewinęło się około trzydziestu muzyków). W 1971 roku do zespołu dołączył Therry Zaboitzeff (gitara basowa, wiolonczela) oraz Gerard Houbertte (skrzypce, flet, saksofon), którzy później wraz z Patricią Dallio (pianino, instrumenty klawiszowe) stanowili trzon zespołu przez wiele lat.

Art Zoyd przyłączył się pod koniec lat 70. do ruchu "Rock In Opposition" (zapoczątkowanego przez brytyjski zespół Henry Cow) w ramach sprzeciwu wobec zwiększającej się komercjalizacji muzyki rockowej, swym zasięgiem obejmującej także rock progresywny. Inicjatywa ta była próbą obrony artystów - zdeterminowanych tworzyć bezkompromisową sztukę - przed całkowitą marginalizacją.

Muzyka wczesnego Art Zoyd to oryginalne połączenie elementów rocka i kameralnej muzyki klasycznej XX wieku, inspirowana twórczością Magmy (francuskiego zespołu z kręgu awangardy rocka) oraz muzyką XX-wiecznych kompozytorów, takich jak Bartok, Schönberg i Strawiński. Instrumentarium stosowane w pierwszym okresie twórczości, które zadecydowało o brzmieniu zespołu (skrzypce, wiolonczela, flet, pianino, fagot, obój, fortepian, trąbka, saksofon, gitara basowa i z rzadka perkusja) niewiele ma wspólnego z muzyką rockową. Do wyraźnie rockowych elementów zaliczyć można elektryczną gitarę basową oraz podejście do rytmu - jednak duch, charakter i ostateczny kształt tej muzyki sprawia, że w rzeczywistości nie jest to ani rock ani muzyka klasyczna.


 
Debiutancki album z 1976 roku "Symphonie Pour Le Jour Ou Bruleront Les Cites" ("Symfonia na dzień, w którym spłoną miasta") zawiera wszystkie istotne elementy zauważalne w pierwszym, akustycznym okresie twórczości grupy. W podobnej konwencji utrzymane są kolejne trzy płyty. Wczesne kompozycje Art Zoyd (w większości Houbertte'a i w nieco mniejszym Zaboitzeff'a) posiadają bardzo plastyczną i obrazową formułę - oryginalną, niezwykłą i pełną subtelnego piękna. Nic więc dziwnego, że muzyka Art Zoyd wykorzystywana jest w inscenizacjach baletowych.

Płyta "Nosferatu" z 1989 roku otwiera nowy rozdział w twórczości zespołu. Jest nacechowanym tajemniczością, zimną nostalgią i mrokiem akompaniamentem do niemego filmu z 1921 roku w reżyserii Friedricha W. Murnau'a. Jest to jednak coś więcej niż zwykły soundtrack. Należy wyobrazić sobie kilkupoziomową scenę z centralnie umiejscowionym ekranem i muzykami po obu stronach. Cała scenografia, stroje i instrumenty są czarno-białe jak wyświetlany film. Wielu fanów "akustycznego okresu" nie aprobuje zapoczątkowanej na "Nosferatu" elektronicznej kakofonii dźwięków i niepokojącego, surowego brzmienia. Kolejne dwie płyty Art Zoyd - "Faust" i "Häxan" - to efekt pogłębiającej się fascynacji muzyków klasycznymi horrorami z lat 20. ubiegłego wieku. Podobnie jak przy "Nosferatu" artyści kilkakrotnie występowali na żywo akompaniując do filmu. (darkplanet)


 
In 1968, French smalltown Maubeuge was giving birth to this fascinating avant-garde outfit that now boasts 13 albums, 17 videos, many soundtracks and music for shows, worldwide festival appearances plus numerous live and compilation disks. By the early 80's, Art Zoyd had already gone through over 30 musicians but the core always centered around composer and classically-trained violinist Gérard Hourbette and bassist Thierry Zaboitzeff. Constantly evolving over the years, their music is always highly adventurous, drawing on elements of the modern classics (Bartok, Stravinsky), the chamber rock of Univers Zero, a bit of jazz, a good dose of zeuhl and lately, a penchant for electronics. Despite their lack of a drummer, their material is intensely rhythmic and largely relies on strings, horns and piano. Considered more 'neo-classical chamber' than truly rock, their energy level has the intensity of bands such as Magma and 70's King Crimson, with strong dynamics and atmospheric climaxes.

With each successive album, the rock aspect of their material slowly gave way to a blend of zeuhl and classical music, developing ever tenser and darker climates - surely not for the faint of heart. "Phase IV" (1982) is hailed as their all-time masterpiece and displays a remarkable "ear" for dense and dramatic textures. "Les espaces inquiets" (1983) is in the same vein but a bit more experimental, the music alternating between ominous, plodding parts with minimal instrumentation (usually a solo piano or organ) and faster, more frantic sections led by trumpet and strings. "Le mariage du ciel et de l'enfer" (1985) is perhaps the one that best displays the band's adventurous compositional sophistication while remaining reasonably digestible for new listeners. "Nosferatu" (1989) features nightmarish music that could wake the dead - albeit all too willing to oblige, no doubt. Finally, "Haxan" (1997) shows the band at their most 'electronic'. It features Univers Zero's drummer Daniel Denis who mostly plays around with sample triggers (sequencers). A good sampler for Art Zoyd neophytes is their 1987 album "Les espaces inquiets / Phase IV / Archives II", made up of 32 tracks covering the two cd's plus a few extras.

If you get off on Univers Zero, Magma or RIO in general, if you have a passion for the likes of Bartok, Stravinsky and Schoenberg, you definitely should check out the music of Art Zoyd : it is risky, unsafe, dark, stirring and immensely stimulating. (progarchives)

link in comments 

4 komentarze:

pausts pisze...

link

stig helmer pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
stig helmer pisze...

Niefortunnie użyłeś 'muzyka klasyczna'.Powinno byc 'Muzyka poważna' ... W czasach popkultury 'klasyczna' jest na siłę wpychana do poważnej - ale tylko z braku laku. Nie wiem czy 'Kameralistyka' nie była by najlepszym określeniem.

Swoją droga powinieneś tą płytę sprawdzic http://rekopisznalezionywarkham.blogspot.com/2010/05/shub-niggurath-les-morts-vont-vite-1986.html

pausts pisze...

Niech będzie "poważna" ;) A tę pozycję Shub-Niggurath znam oczywiście i bardzo lubię.

The Savage Saints Designed by Templateism | Blogger Templates Copyright © 2014

Autor obrazów szablonu: richcano. Obsługiwane przez usługę Blogger.